Pietropawłowsk Kamczacki - czy warto zwiedzić stolicę Kamczatki?

Pietropawłowsk Kamczacki - czy warto zwiedzić stolicę Kamczatki?

Kolej Transsyberyjska

Kolej Transsyberyjska

Zaplanuj swój wyjazd!

Irkuck. Pocztówka z Syberii

Irkuck. Pocztówka z Syberii

Reportaż z syberyjskiego miasta

Bajkalskie TOP 10

Bajkalskie TOP 10

Subiektywny wybór atrakcji

Droga życia

Droga życia

Bajkalsko-amurska magistrala

Pietropawłowsk Kamczacki - czy warto zwiedzić stolicę Kamczatki?

Położony nad pacyficzną zatoką i u stóp aktywnych wulkanów Pietropawłowsk Kamczacki to miasto, które koniecznie musicie zobaczyć. I choć nie ma tu zabytków klasy UNESCO a miasto urodą raczej nie grzeszy, to warto poświęcić dzień by zobaczyć, jak się żyje “na końcu świata”.

Pierwsze miejsce, które Wam polecę do odwiedzenia w stolicy Kamczatki to powstałe w 2017 roku “wulkanarium”, czyli kamczackie Muzeum Wulkanów. Wizyta w tym miejscu jest wystarczającym powodem, by wybrać się do Pietropawłowska. Interaktywna wystawa, po której oprowadzają przewodnicy, w pełni wyczerpuje temat wulkanizmu ogólnie, a także bardzo szczegółowo opowiada o wulkanach znajdujących się na terenie Kamczatki. Nie znajdziecie tu karteczki “nie dotykać eksponatów”. Przewodnicy wręcz zachęcają do podnoszenia kamieni wulkanicznych w celu porównania ich ciężkości, szorstkości czy zapachu. A jak ma się odrobinę szczęścia, to po muzeum oprowadzi nas sam założyciel - wulkanolog Siergiej Samojlenko. Lojalnie ostrzegam, że wycieczka z panem Siergiejem kończy się dopiero wtedy, kiedy kończą się pytania zwiedzających, gdyż dyrektor muzeum to człowiek z prawdziwą pasją i gigantyczną wiedzą. Po zwiedzaniu można posilić się kawą i ciastkiem w bardzo przyjemnej kawiarni na piętrze i zakupić ciekawe pamiątki, w tym świeczki w kształcie wulkanu.

Po wizycie w wulkanarium można wrócić do zachwycania się położeniem miasta na wąskim skrawku lądu między Zatoką Awaczyńską a wulkanicznymi wzgórzami powstałymi po wielkiej erupcji Awaczyńskiej Sopki tysiące lat temu. Najlepiej tym podziwianiem zająć się na jednym z wielu naturalnych punktów widokowych, czyli na wzgórzach, których w centrum miasta nie brakuje. Najwyższa z nich to Miszena Sopka wznosząca się na wysokość 382 m n.p.m.. Na szczyt prowadzi wąska droga - można dojechać autem, ale przyjemniej zrobić sobie spacer. Na samej górze czeka nowo wybudowany taras widokowy, z którego roztacza się piękny widok na całe miasto, zatokę, port oraz na wulkany otaczające Zatokę Awaczyńską - Koriacki, Awaczyński, Wiluczyński i kilka mniejszych. Jest to także ulubione miejsce startu paralotniarzy.

Oprócz Miszenej Sopki, warto jeszcze zajrzeć na dużo niższą Nikolską Sopkę, położoną w centrum starej części miasta. Widoki może nie są takie zachwycające, jak z “Mieszenki”, ale za to można przejść się po nowych ścieżkach spacerowych i poznać kilka faktów z historii miasta. Bo to właśnie tutaj miała miejsce obrona Pietropawłowska Kamczackiego w 1854 roku przed zjednoczonymi siłami angielsko-francuskimi w trakcie wojny krymskiej. Mimo licznej przewagi wroga, obronę skutecznie poprowadził Wasilij Zawojko zmuszając najeźdźców do odwrotu. Dziś na Górze Nikolskiej stoją armaty i pomniki przypominające o tamtych wydarzeniach. W ostatnich latach miasto zbudowało tu także bardzo przyjemne tereny rekreacyjno-spacerowe, gdzie mieszkańcy mogą wypić kawę czy zjeść lody, a turyści zrobić sobie zdjęcia z wielkim napisem КАМЧАТКА oraz z pomnikami najpopularniejszych kamczackich wulkanów.

A na całkiem leniwych czeka Petrowska Sopka, na którą bez problemu można dojechać samochodem po asfaltowej drodze. Oprócz pięknych widoków czeka tu także tablica informująca jak daleko jesteśmy od Moskwy, Paryża czy innych znanych miast na świecie. Kończąc temat wykorzystania wzgórz na terenie miasta, dodam jeszcze, że zimą można tu pojeździć na nartach -  w samym centrum miasta z pięknym widokiem na zatokę i ocean.

Miłośnicy zabytków będą raczej zawiedzeni. W mieście dominuje współczesna zabudowa. W najstarszej części miasta, spacerując ulicami Leninską, Krasnoarmiejską i Krasincew można zobaczyć budynki z ponad 100-letnią historią. W większości są jednak zaniedbane, spora część stoi w ruinie. W ubiegłym roku miasto obiegła smutna wiadomość - planowana jest rozbiórka drewnianego budynku poczty pochodzącego z początku XX wieku. Za to nie brakuje w centrum pomników i tablic pamiątkowych. Obiektów jest tyle, że można spędzić cały dzień chodząc od jednego do drugiego! Są tu pomniki słynnych żeglarzy i odkrywców, w tym Vitusa Beringa - założyciela miasta, są także wspomniane już wcześniej pomniki obrońców miasta z połowy XIX wieku. Jest też monument Piotra i Pawła z krzyżem - patronów Pietropawłowska, no i oczywiście pomnik Lenina. Ostatnie dwa znajdują się na głównym placu, na którym warto spędzić troszkę więcej czasu. Plac zlokalizowany jest tuż przy kamienistej plaży nad Zatoką Awaczyńską, po której wodach często pływają okręty wojenne i łodzie podwodne stacjonujące na co dzień w bazie rosyjskiej floty podwodnej Rybaczij. Przy odrobinie cierpliwości można też dostrzec foki.

Przy Placu Wolności, tuż obok pomnika Wyzwolicieli Wysp Kurylskich, stoi bardzo urokliwa drewniana cerkiew pod wezwaniem św. Aleksandra Newskiego. Mimo iż wygląda na starą i zabytkową, zbudowana została w 2007 roku na miejscu starej, zniszczonej za czasów Stalina. W upalny dzień przyjemnie jest wejść do środka, chwilę odpocząć a przy okazji rzucić okiem na całkiem ładny drewniany ikonostas. Niedaleko stąd znajduje się jedyna katolicka świątynia w tej części świata. Budowali ją m.in. wolontariusze z Polski wraz z księdzem Krzysztofem Kowalem z kamczackiej parafii pw. św. Teresy od Dzieciątka Jezus niecałe 10 lat temu. Jeśli ktoś już trafi do tego kościoła, to warto przyjrzeć się rzeźbie Jezusa na krzyżu, która znajduje się przy ołtarzu - jest to dzieło miejscowego artysty, szamana pochodzącego z jednego z rdzennych narodów Kamczatki.

Będąc w Pietropawłowsku warto wybrać się na kilkugodzinny rejs po Zatoce Awaczyńskiej z wypłynięciem na otwarty ocean. Wybrzeże jest tu bardzo urozmaicone, z wody wystają liczne ciekawe formacje skalne i małe wysepki, na których przy odrobinie szczęścia można zobaczyć foki, uchatki i lwy morskie. Te ostatnie najłatwiej zobaczyć zimą w porcie. W cenę rejsu najczęściej wliczony jest pyszny obiad składający się z gorącej zupy rybnej - uchy z łososia! Przekąski to najczęściej kanapki z czerwoną ikrą i wędzonym łososiem. A za dodatkową opłatą można spróbować słodkiego mięsa kraba królewskiego, którego w zimnych wodach północnego Pacyfiku nie brakuje.

Miłośników owoców morza wizyta w Pietropawłowsku zapewne nie zawiedzie. Mnóstwo tu różnych restauracji serwujących takie pyszności jak przegrzebki, kraby, kalmary i świeżą ikrę. Lokali na wysokim poziomie jest sporo, wystarczy poczytać opinie w internecie i wybrać jeden z nich. Zawsze też można poprosić kogoś o polecenie dobrej restauracji. Owoców morza na Kamczatce nie brakuje, mamy więc pewność, że wszystko będzie świeże i naprawdę pyszne!

A jeśli ktoś chciałby kupić trochę tych pyszności i zabrać do kraju, to przy na ulicy Leninskiej 62 jest doskonałe miejsce, by takiego zakupu dokonać. Sprzedawcy mogą nam zapakować próżniowo rybę albo kraba, można też kupić różne produkty w puszkach. Ulica Leninska to też idealnie miejsce na zakup innych pamiątek. Idąc dalej na południe znajdziemy tu kilka sklepów z dużym wyborem suwenirów - w większości są to porządne rzeczy miejscowej produkcji, ale można też znaleźć tanią chińszczyznę. Jedno jest pewne - ceny będą niższe niż w sklepikach na lotnisku.

Podsumowując - mimo że Pietropawłowsk Kamczacki jest daleki od wzorcowego miasta turystycznego, naprawdę jest sporo powodów, by to miasto odwiedzić! Zaczynając od genialnego “wulkanarium”, punktów widokowych z pięknymi panoramami do podziwiania, przez możliwość odbycia rejsu po Zatoce Awaczyńskiej i zobaczenia z bliska rosyjskich łodzi podwodnych, po wysokiej jakości owoce morza serwowane w dobrych restauracjach i szeroki wybór miejscowych pamiątek. I nie zapominajmy o najważniejszym! Spacery po mieście dają nam niepowtarzalną możliwość spotkania ludzi, podpatrzenia jak żyją, jak spędzają czas wolny, jakimi autami jeżdżą i co kupują w sklepach. Mamy szansę poczuć przez chwilę, jak żyje się w cieniu aktywnych wulkanów na końcu świata… a może na jego początku.


Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu mechanizmu cookies w swojej przeglądarce.

Akceptuję