Życie za kołem podbiegunowym

Życie za kołem podbiegunowym

Życie za kołem podbiegunowym

Życie za kołem podbiegunowym

Jeden z wielu pomników w Murmańsku

Murmańsk to największe miasto położone za kołem podbiegunowym północnym. Mieszka tam prawie 300 tysięcy osób. Dużo, biorąc pod uwagę fakt, że noc polarna trwa tu aż 40 dni! Wtedy cała okolica pogrąża się ciemności nocy polarnej… ale nie Murmańsk! Mimo że słońce schowane jest za horyzontem, w mieście wcale nie jest ciemno, a na pewno nie w centrum! A to wszystko dzięki bardzo gęsto ustawionym latarniom ulicznym oraz dzięki bardzo bogatym dekoracjom świąteczno-noworocznym! Na każdym kroku spotyka się podświetlone na kolorowo rzeźby lodowe, piękne ozdobione choinki i wymyślne iluminacje nad ulicami i parkami.

Widać, że na oświetleniu miasto nie oszczędza! Nic dziwnego, Półwysep Kolski, na terenie którego znajduje się Murmańsk, ma dość dużą nadwyżkę energetyczną. Ma to zrekompensować w okresie zimowym brak światła dziennego, którego nie brakuje. W 2020 roku dzień polarny rozpoczął się 20 maja. Słońce nie zajdzie aż do 22 lipca… Ciekawe, czy mieszkańcy Murmańska nie mają problemów ze snem?

W związku z tym, że jest to największe miasto na dalekiej Północy, Murmańsk może pochwalić się np. najwyższym budynkiem za kołem podbiegunowym - jest nim Hotel Arktika o wysokości 78 metrów. Znajdziemy tu też najdalej na północ wysuniętą linię trolejbusową, najdłuższą ulicę na dalekiej Północy, czyli Kolski Prospekt, najdłuższy budynek… I pewnie można by tak jeszcze długo wymieniać. Najważniejsze, że można zjeść tu najdalej na północ zrobionego burgera w najbardziej na północ wysuniętej restauracji sieci McDonald's na świecie! Ale niestety nie jest to burger z renifera…

Miasto jest dość młode. Założył je car Mikołaj I w 1916 roku pod nazwą Romanow na Murmanie. Decyzja o założeniu miejscowości właśnie tutaj została podjęta po blokadzie rosyjskiej floty bałtyckiej na Bałtyku przez cesarską flotę niemiecką w czasie I wojny światowej. Rosja musiała zbudować w innej lokalizacji nowy port i nową flotę.

Pomnik Aloszy

Murmańsk od samego początku miał burzliwą historię. Rok po powstaniu miasto zmieniło nazwę na dzisiejszą, czym podzieliło los wielu innych rosyjskich miast, których imiona nawiązywały do nieistniejącej już dynastii Romanowów. W latach 1918 i 1919 Murmańsk przejęły wojska ententy. Umożliwiło to dołączenie do sił międzynarodowej koalicji murmańczyków (oddziału polskich żołnierzy walczących z bolszewikami na północy Rosji), którzy dzięki temu zostali ewakuowani z Rosji i mogli kontynuować walkę w kraju. Aż się prosi, żeby wspomnieć o sławnej Baśce Murmańskiej, ale to temat na inną historię…

Murmańsk odegrał także bardzo ważną rolę podczas II wojny światowej. To właśnie przez port w Murmańsku do Związku Radzieckiego trafiała pomoc aliantów w postaci konwojów arktycznych. Miasto bardzo ucierpiało podczas bombardowania przez wojska niemieckie. O tych wszystkich tragicznych wydarzeniach przypominają dzisiaj liczne pomniki postawione na terenie miasta. Zwłaszcza słynnego Aloszy, górującego nad miastem, nie da się nie zauważyć. Ten pomnik o wysokości 35,5 metra przedstawia żołnierza z bronią na ramieniu, który spokojnie, a nawet ze smutkiem, wpatruje się w jedyny niezamarzający port na północy. Nie znajdziemy w jego spojrzeniu butnej radzieckiej zadziory. U jego stóp płonie wieczny ogień dla tych, którzy zginęli w walkach o te ziemie.

Ale Murmańsk to nie tylko pomniki! Warto wejść na pokład pierwszego statku cywilnego o napędzie atomowym. Staruszek “Lenin” pięknie prezentuje się w porcie, a jeszcze większe wrażenie robi jego wnętrze okraszone opowieściami lokalnego przewodnika. Warto przespacerować się po głównej ulicy miasta - oczywiście ulicy Lenina, wśród kamienic wybudowanych za czasów Stalina. Zabudowy z czasów carskich zostało naprawdę niewiele i raczej nie imponuje. Imponować ma za to główny plac, gdzie znajduje się wspomniany już wcześniej Hotel Arktika. Zimą na środku placu stoi główna choinka, dookoła skrzy się kiczowate lodowe miasteczko oświetlone wszystkimi kolorami tęczy, a w banku przy placu można wymienić walutę nie tylko u pani kasjerki, ale także u pana cinkciarza (pani z kasy nawet zachęca do tej drugiej opcji, bo przecież korzystniejszy kurs u cinkciarza…). Mnie najbardziej zachwyca ten pan wymieniający bezczelnie walutę pod kamerami głównego oddziału Sbierbanku w mieście! A także pyszny barszcz w stołówce za rogiem, super eleganckie wnętrza nowiutkich restauracji, które wyrastają jak grzyby po deszczu, zaspy śniegu, z którymi walczą całą dobę służby porządkowe. I nawet do tej wilgoci i wiatru można się przyzwyczaić, zwłaszcza kiedy na niebie pojawi się zorza polarna.

A jak jest w Murmańsku latem? Jak pojedziemy, to Wam opowiemy!

;