Bajkalskie królestwo lodu

Bajkalskie królestwo lodu

Bajkalskie królestwo lodu

Bajkalskie królestwo lodu

Ci, którzy byli nad Bajkałem latem, dobrze wiedzą, że bajkalskie krajobrazy zachwycają, że są malownicze i po prostu piękne. Ale naprawdę niesamowicie robi się tam dopiero zimą, kiedy zamieniony w wielkie królestwo lodu Bajkał dosłownie powala z nóg swoim urokiem, magią i niezwykłością przyrody…

Co sprawia, że zamarznięty Bajkał jest tak niezwykły? Składa się na to kilka rzeczy, które nakładając się na siebie, robią tak piorunujące wrażenie.


Najważniejsze jest chyba to, że stając pierwszy raz na zamarzniętym Bajkale, trafiacie do zupełnie nowego środowiska. Jest cicho, spokojnie, rzeczywistość jest uporządkowana i wszystko jest proste, pozbawione zbędnych form, zero-jedynkowe. Ale jeszcze czegoś takiego nie widzieliście, stykacie się z tym pierwszy raz, dopiero zaczynacie poznawać i próbujecie zrozumieć. To trochę jak powrót do dzieciństwa, znowu uczycie się od zera świata, w tym przypadku: lodowo-śnieżnego świata Bajkału, w którym wszystko jest inne od wszystkiego innego.


fot. Grzegorz Krajewski


Po drugie, wrażenie robią rozmaite lodowe zjawiska, których jeszcze nie widzieliście i co do których nie macie szczególnych oczekiwań. One zaskakują! No bo czego można spodziewać się po zamarzniętym jeziorze? Będzie dużo lodu i pewnie dużo śniegu, i na dłuższą metę to może być nawet nudne. 

Tymczasem przekonanie, że zamarznięty Bajkał to wielka monotonna lodowa pustynia jest całkowicie błędne. Tafla zimowego Morza Syberii to wielka scena, na której cząsteczki H20 reżyserowane przez prawa fizyki odgrywają wspaniały teatr. Są wielkie połacie czystego, przezroczystego lodu, którego wnętrze urozmaicają abstrakcyjne płaszczyzny pęknięć. Są torosy - różnej wielkości bloki lodu, wypiętrzone ponad zasadniczą taflę, tworzące przeszkody nie do pokonania i pięknie podświetlane syberyjskim słońcem na błękitne barwy.

Są szczeliny w lodowej tafli, ciągnące się kilometrami, budzące grozę i dzielące królestwo lodu na mniejsze księstwa czy państwa-miasta, mające własne terytorium, granice i pewien wewnętrzny ład. Są zjawiska w skali mikro, które zobaczysz dopiero, gdy położysz się na lodzie, przytulisz do Bajkału, uklękniesz przed torosem i spojrzysz na promienie światła rozszczepiające się w jego wnętrzu niczym w pryzmacie na okładce płyty Pink Floyd.

Są wreszcie rzeczy, które nie śniły się starożytnym filozofom, doświadczonym bajkalskim podróżnikom i starym rybakom. Po prostu idziesz po lodzie i nagle zachwyca Cię coś, czego nigdy nie widziałeś i czego nie potrafiłeś sobie wyobrazić. Sztuka w czystej postaci, tworzona i odgrywana przez siły natury.



Kolejna rzecz, która powoduje, że zimą Bajkał jest najbardziej niesamowity, to fakt, że wtedy można zobaczyć go więcej. Nie chodzi o to, że po zamarznięciu jego misa się rozszerza, że jest szerszy i dłuższy. Rzecz w tym, że dopiero, gdy zamarznie, gdy stanie się sceną dla tych wszystkich zjawisk, gdy jest niemal zastygnięty, to wówczas przybiera nieporównywalnie większą liczbę form i kształtów niż latem.

Podczas letniego rejsu, oczy same szukają linii horyzontu, wpatrują się w brzegi, grzbiety gór, chmury na niebie. Falująca toń Bajkału jest mniej wyrazista, jest nieuchwytna, ulotna, niezbyt fotogeniczna, słabo przykuwa wzrok. Bajkał latem nawet trudno dotknąć, bo przepływa między palcami, a jak dopiero można by go chwycić?

Tymczasem zimą, gdy wydawałoby się, że zamarzając - martwieje, on tak naprawdę ożywa, podnosi się ponad swą toń, jego formy krystalizują się, prezentują się światu i nielicznej publiczności w najróżniejszych kształtach. Fale Bajkału już nie uciekają, nic się nie buja, wszystko staje się po tysiąckroć stabilniejsze i bardziej uchwytne. Na lodzie można się położyć, można go dotknąć, jest w pełni namacalny.

Zimą ma nieporównywalnie większą wizualną reprezentację w postaci lodowych zjawisk niż latem, gdy faluje! A wrażenie u jego gości potęguje świadomość, że to co widzą i dotykają, jest tu i teraz, ale niedługo wszystko zniknie. Że wiosna spuści nieuchronną kurtynę odwilży, a za rok żaden toros, żadna szczelina, żaden kawałek lodu nie będzie już taki sam…



I jeszcze jeden aspekt, który nakłada się na to, że jesteśmy w nowym środowisku, że obserwujemy moc różnych zjawisk, że występują one w większej obfitości, to poczucie pobytu na końcu świata, oddalenia od cywilizacji, tego że my jesteśmy tu i teraz, a świat - gdzieś tam za górami, za lasami. Mimo że podróżowanie po lodzie sprawia sporo trudności, to jednak właśnie zimą łatwiej jest dostać się w bajkalskie dale, na dziką północ, przez długi czas zmierzać znikąd donikąd, znajdować się na skraju bytu i pustki, nie - wśród budowli i społeczności, ale wśród wody i praw fizyki, w otoczeniu hydrologii i geologii.

A to wrażenie, połączone jeszcze z faktem, że mózg odpoczywa od nadmiaru bodźców (ludzi, hałasów, kolorów, powiadomień w telefonie), powoduje, że zmienia nam się perspektywa patrzenia na wszystko. Znajdując się w otoczeniu pozbawionym zbędnych form i wśród żywiołów w czystej postaci, możemy inaczej myśleć, oceniać, wartościować…


No dobra, wystarczy tego filozofowania. Przejdźmy do praw natury, fizyki i hydrologii i “lodowej geografii”. Teraz opowiem o tym, jak Bajkał zamarza, jak powstają szczeliny i torosy, jak tworzą się lodowe groty na brzegach i co jeszcze niesamowitego można zobaczyć na zamarzniętym Morzu Syberii.


Bajkał zamarza długo i opornie. Jesienią, gdy wraz z wyżem syberyjskim na dobre przychodzi w te okolice mróz i aż do wiosny przestaje padać deszcz na głowę, gdy ludzie ubierają się w futra, przemarza grunt i zamarzają rzeki, Bajkał jeszcze faluje, jakby nic sobie z tych mrozów nie robił. To okres kiedy ogrom jego wód, 23 tysiące kilometrów sześciennych H2O, muszą się przechłodzić.

Woda, która jest na powierzchni schładza się do temperatury 4 stopni Celsjusza, staje się, jak nas uczy fizyka, najgęstsza i znika gdzieś w głębinach. Na wierzch wypływa inna woda, cieplejsza, też się schładza i schodzi do głębi. To zjawisko mieszania trwa całą jesień, dzięki czemu po całej głębokości Bajkału rozprowadzany jest tlen i życie może się toczyć nawet 1637 metrów pod powierzchnią wody.


W tym samym czasie, wraz z jesiennymi sztormami tworzą się pierwsze lodowe zjawiska, które będą upiększać brzegi Bajkału aż do wiosny. Chodzi o oblodzenie napryskowe, które powstaje, gdy kropelki rozbryzgującej się wody, stykając się z przemrożonymi skałami na brzegu, momentalnie do nich przymarzają. A po nich kolejne kropelki, i jeszcze kolejne. W rezultacie na skalnych ścianach powstają lodowe pokrywy, osiągające wysokość nawet kilkunastu metrów i przybierające fantazyjne formy, a u ich stóp - bajeczne lodowe jaskinie, ozdobione od środka tysiącami sopli o różnych kształtach, fakturach i kolorach.




Dopiero, gdy cała objętość Bajkału przechłodzi się i wymiesza, woda na powierzchni może wyziębić się do zera stopni i wreszcie zacząć zamarznąć. W grudniu lodem pokrywają się płytsze akweny w obrębie Bajkału: cieśnina Małe Morze koło wyspy Olchon, Zatoka Cziwyrkujska, Barguzińska oraz inne mniejsze zatoki. Otwarte morze w całości zamarza zwykle dopiero pod koniec stycznia. Proces zamarzania jest długi, złożony i może mieć różne scenariusze, uwiecznione potem w postaci form lodowych.

Najprostszy jest ten scenariusz, którego efektem są połacie idealnie gładkiego, przejrzystego lodu. Gdy woda w otwartym morzu ma już około zera stopni, nie ma wiatru, a mróz jest naprawdę srogi, na powierzchni zaczynają powstawać cienkie tafle lodu, które w ciągu jednej nocy nabierają grubości, a potem - lód przyrasta jeszcze bardziej, staje się stabilny, pozwala po sobie chodzić i jeździć, by maksymalnie osiągnąć 1,3 metra grubości. W międzyczasie, w związku ze zmianami temperatury, pojawia się w tym gładkim lodzie całe systemy pęknięć o fantazyjnej fakturze i strukturze wewnętrznej. To lód, który jest idealnie przejrzysty, przez który można obserwować dno i ryby i który jest pioruńsko śliski. Bez specjalnych nakładek z kolcami na buty nie sposób po nim chodzić. Nie ma tarcia, stopa nie ma od czego się odepchnąć. Jazda samochodem w oponach bez kolców też jest bez sensu.



Jednak często pierwsza, jeszcze cienka pokrywa lodowa jest łamana przez wiatr i fale. Kawałki lodu jakiś czas bujają się w toni, i dopiero gdy wiatr ucichnie, srogi mróz zatrzymuje je w miejscu pośród innych cząsteczek zamrożonej wody. Powstają wtedy lodowe obrazy, które niegdyś musiały natchnąć malarzy, by stworzyli nowy kierunek w sztuce - kubizm. Porządny wiatr i fale mogą połamać nawet kilkucentymetrową taflę lodu, a kawałki kry wyrzucić na powierzchnię stabilniejszej pokrywy lodowej. Tak powstają pola torosów, czyli bloczków lodu sterczących pod różnymi kątami, praktycznie uniemożliwiające wędrówkę czy jazdę samochodem. 


W niektórych miejscach z dna Bajkału wydzielają się bąbelki gazów. W letnich warunkach przemykają się one przez toń wód i uciekają do atmosfery. Ale gdy tafla stężeje, nie mają drogi wyjścia. Zatrzymują się pod powierzchnią lodu i stopniowo wmarzają w rosnącą lodową pokrywę, tworząc niesamowite dzieła sztuki!



Gdy powstanie już trwała pokrywa lodowa, to jeszcze nie jest koniec przedstawienia. Teraz zacznie się walka sił wzajemnie trzymających cząsteczki wody w kupie oraz sił wynikający z rozszerzania i ściskania się lodu pod wpływem zmian temperatury. Naukowcy zbadali, że przy wzroście temperatury lodu o 1 stopień C - rozszerza się on na jednym kilometrze o 7 cm. Jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że Bajkał ma ponad 600 km długości, a temperatura lodu w ciągu doby może zmienić się o kilka stopni, okaże się, że nagle, w ciągu jednego dnia, pojawiają się dwa kilometry nowej lodowej powierzchni, która zwyczajnie nie mieści się w misie jeziora. W wielkich bólach, z hukiem i trzaskiem lód pęka wtedy i milimetr po milimetrze ponad zasadniczą pokrywę lodową wypiętrzają się torosy, które mogą mieć nawet kilka metrów wysokości!

Odwrotne zjawisko przebiega przy gwałtownych spadkach temperatury. Lód wtedy ścieśnia się i staje się go za mało, by pokryć całą powierzchnię morza. Potężne siły rwą wtedy wiązania międzycząsteczkowe, rozrywają połacie lodu i tym sposobem w lodowej tafli Bajkału powstają szczeliny, które mogą mieć nawet kilka metrów szerokości, choć zwykle nie są szersze niż metr. Często podczas tworzenia szczelin mniejsze tafle lodu są przesuwane względem siebie, tak, że ciągłość tracą drogi utarte wcześniej przez kierowców samochodów jeżdżących po morzu.



Zwykle szczeliny i torosy powstają wzdłuż tych samych linii. Dzieje się tak dlatego, że gdy pokrywa lodowa już raz pęknie, to kolejne naprężenia są rozładowywane w tych samych miejscach. Miejscowi nazywają te linearne połączenia szczelin i torosów mianemn nażymów. Wiele z nich każdego roku ma podobny przebieg, ale zdarzają się też nażymy okazjonalne - w tym roku jest, a za rok już go nie będzie albo nie będzie tak okazały.



A na koniec wyobraźcie sobie, że na zamarzniętym Bajkale kończy się dzień, słońce tak intensywnie oświetlające wszystkie lodowe zjawiska i przypalające turystom nosy na czerwono chyli się już ku zachodowi, jego promienie przybierają coraz cieplejsze barwy i padając pod niskim kątem odbijają się od tafli gołego lodu oraz szukają przejścia na drugą stronę torosów, idealnie podkreślając ich fakturę i charakter lodowego wnętrza. Niesamowite są też zachody słońca, podczas których można obserwować wielkie bajkalskie przestrzenie w świetle zmieniających się barw.

A potem przychodzi zmrok i ochłodzenie. Lód ścieśnia się, więc strzela huczy i gdzieniegdzie go rozrywa. A na niebie pojawiają się miliony gwiazd…



Chcielibyście przeżyć coś podobnego na Bajkale, ale nie wiecie, jak się tam wybrać? Zapraszamy do kontaktu, chętnie podpowiemy rozwiązania.

A oto propozycje naszych wycieczek nad Bajkał zimą:

;