Najfajniejsze potrawy, których próbujemy w podróży

Najfajniejsze potrawy, których próbujemy w podróży

Najfajniejsze potrawy, których próbujemy w podróży

Kuchnia to nieodłączny element kultury, a próbowanie lokalnych dań to nieodłączny element podróży. Tak przynajmniej jest na naszych wyjazdach: we wszystkich odwiedzanych miejscach poznajemy miejscowe specjały, szczególnie te przyrządzane tradycyjnie, po domowemu. Staramy się też zdobyć przepisy, a czasem - własnoręcznie bierzemy udział w przygotowywaniu dań.


W tym artykule przedstawiamy najciekawsze regionalne dania, które podobnie jak odwiedzane miejsca i spotkania z ludźmi tworzą spektrum wrażeń z naszych podróży.



Ucha, czyli zupa rybna po bajkalsku


To jeden z najfajniejszych specjałów, którymi można najeść się do syta podczas każdej podróży nad Bajkał. Nad brzegami syberyjskiego morza - albo na jego lodowej tafli - tę odmianę zupy rybnej przygotowuje się przede wszystkim z omula, czyli endemicznego gatunku występującego w Bajkale i nigdzie indziej na świecie. To szlachetna ryba, najbardziej przypominająca naszą sielawę, o bardzo delikatnym smaku i aromacie, które sprawiają, że bajkalska ucha smakuje nawet tym, którzy zupy rybnej do tej pory w ogóle nie lubili.

Przepis jest prosty, ale zmienia się w zależności od pory roku i dostępności składników. Nawiasem mówiąc, przepis i sposób podania zmienia się także w zależności od regionu, w którym aktualnie jesteśmy - zróżnicowanie kulturowe okolic Bajkału przejawia się także w podejściu do gotowania uchy.

W największym uproszczeniu do gotującej się na ognisku wody wrzucamy pokrojone ziemniaki, cebulę, ewentualnie także trochę marchwi i pomidora, względnie niewielką ilość papryki. Niektórzy na samym początku dają ryż albo kaszę jęczmienną. W międzyczasie dodajemy zieleninę oraz pieprz, sól - do smaku. Gdy ziemniaki są już miękkie, skład zupy uzupełniamy o pokrojoną w dzwonka ryby, obowiązkowo z głowami! Teraz wystarczy doczekać aż zupa zawrze i odstawić ją na kilka minut.

Na koniec przyprawiamy: wlewając kilkadziesiąt gramów wódki albo gasząc w zupie palącą się brzozową głownię. 



Wkrótce w tym artykule opiszemy kolejne przysmaki z naszych podróży.

;