Polskim szlakiem wokół Bajkału

Polskim szlakiem wokół Bajkału

Polskim szlakiem wokół Bajkału

Jeśli wybierzecie się nad Bajkał, to chcąc, nie chcąc, będziecie podróżować polskimi szlakami. Co najwyżej nie będziecie o tym mieli pojęcia, bo większość miejsc związanych z polskością na bajkalskiej Syberii nie jest w żaden sposób oznaczona. Po prostu trzeba mieć świadomość ich historii - tak jak miejscowi, od których można na przykład usłyszeć, gdzie na zesłaniu siedział “polski król” albo gdzie rozstrzelano jego partyjnych kolegów.




Skąd tak wielu Polaków 6500 kilometrów od polskich granic? Największa fala polskich zesłań w okolice Bajkału wiąże się z upadkiem powstania styczniowego. Historykom do dzisiaj trudno jest ustalić konkretne liczby, ale faktem jest, że to właśnie w latach ‘60 do więzienia etapowego w Irkucku, a następnie do różnych miejsc w okolicy trafiła duża liczba zesłańców. 


W większości ludzi młodych, energicznych, nierzadko dobrze wykształconych i pełnych życiowego entuzjazmu. Tę swoją niegasnącą energię i entuzjazm wielu z nich wyzwalało z siebie tam, gdzie przyszło im żyć - czyli podczas syberyjskiego zesłania. 


Stąd tak wiele historii o wybitnych dokonaniach, badaniach naukowych, rozkręconych interesach w wykonaniu Polaków nad Bajkałem, właśnie w drugiej połowie XIX wieku. Równolegle w tym samym czasie na bajkalską Syberię nasi rodacy przybywali dobrowolnie - jako przedsiębiorcy, urzędnicy carskiej administracji czy specjaliści.


Inny okres, w którym w okolice Irkucka trafiło wielu Polaków, to czas drugiej wojny światowej i okres deportacji na Syberię. Większość przesiedlonych obywateli Polski po śmierci Stalina miało, co prawda, możliwość powrotu w ramach akcji repatriacyjnej, ale niektórzy zostali, założyli rodziny i dalej żyli już w krainie, do której ich zesłano… 



Dwa wymiary polskości nad Bajkałem


Ta dzisiejsza, raczej nieuchwytna, polskość nad Bajkałem ma dwa wymiary. Jeden to częste spotkania z ludźmi o polskich korzeniach, dobrze pamiętających swoich przodków. Wystarczy być trochę otwartym na miejscowych, by rozpocząć rozmowę klasycznym dialogiem :

A wy otkuda? (Skąd pan jest?)

Iz Polszy! (Z Polski)

I co któryś rozmówca przyzna, że sam jest Polakiem, że jego dziadek albo babcia to Polacy, względnie, że ma żonę Polkę, że sąsiad albo kolega z pracy to Polacy. Często to ludzie, którzy mówią, że ojciec czy matka trafili do Irkucka z Polski w czasie wojny, ale nie umieją wyjaśnić, dlaczego się tam znaleźli i dlaczego potem zostali. Po iluś takich spotkaniach nabiera się wrażenia, że szacunki, w myśl których co piąty czy co czwarty mieszkaniec Irkucka ma polskie korzenie, nie są przesadzone.


A drugi wymiar to miejsca. Miejsca związane z Polakami, którzy niegdyś żyli w okolicach Bajkału oraz z dokonaniami i wydarzeniami, które były ich udziałem. Jeśli trochę zajrzeć w głąb dziejów i zestawić z nich rodzaj mapy historycznej, to na bajkalskiej Syberii będzie ona gęsto wypełniona treścią.


No to wybierzmy się w podróż po tej polsko-bajkalskiej mapie!



Irkuck - polskie miasto na Syberii?


Zaczynamy od Irkucka, który teraz jest głównym miastem regionu i który w XIX wieku był stolicą niezwykle rozległej guberni irkuckiej. Był też siedzibą owianego złą sławą więzienia etapowego. To do niego trafiali zesłańcy postyczniowi, skierowani na katorgę lub zesłanie w tym regionie i stąd byli wysyłani w konkretne miejsca odbywania kary. Więzienie było regularnie przepełnione, warunki pobytu były takie, że we wspomnieniach więźniów dominuje smród i robactwo. W 1887 roku doszło tam do buntu, w którym brał udział Józef Piłsudski, zesłany za udział w spisku mającym na celu zamach na cara Aleksandra III. Więzienie do dzisiaj jest czynne, mieści się w nim irkucki areszt śledczy.

Ale przenieśmy się może do centrum miasta, w bardziej reprezentacyjne miejsca. Przy głównym placu, obok najważniejszych świątyń i gmachów użyteczności publicznej, znajduje się neogotycki kościół z czerwonej cegły, pochodzący z drugiej połowy XIX wieku. Takie same budowle można zobaczyć w co trzeciej wsi w Wielkopolsce czy na Pomorzu. Tutaj to unikat, zabytek niemal klasy zerowej, przez miejscowych określany jednoznacznie mianem “polskiego kościoła”. Pierwsza katolicka świątynia powstała w tym miejscu już w latach 30. XIX wieku, ale była drewniana, więc spłonęła w czasie wielkiego pożaru. W 1885 r. ukończono budowę kolejnego kościoła, którego gmach stoi tu dzisiaj. W tamtych czasach katolicka parafia, prowadzona przez charyzmatycznego duchownego ks. Krzysztofa Szwernickiego, była centrum życia polonijnego i politycznego, miejscem spotkań Polaków i Rosjan. W irkuckim kościele swego czasu pomagał Józef Kalinowski, inżynier, oficer carskiej armii, zesłaniec postyczniowy, teraz znany jako św. Rafał Kalinowski - patron Sybiraków.


Wielkie wrażenie robi to, że ten katolicki, polski kościół ulokowano w samym sercu miasta. Bardziej w centrum już się nie dało. To świadczy o tym, jakie uznanie musieli mieć w Irkucku Polacy! I do dzisiaj są dobrze wspominani, bo kościół znajduje się przy ulicy Polskich Powstańców.


Obecnie budynek należy do irkuckiej filharmonii i pełni funkcję sali muzyki organowej. Nawiasem mówiąc, dzięki temu przetrwał okres władzy radzieckiej w niezłym stanie, a i teraz nie może narzekać na brak troski i regularnych remontów. Tymczasem czynna katolicka świątynia, katedra największej powierzchniowo diecezji na świecie, znajduje się w lewobrzeżnej części miasta i, jakby nie patrzeć, to też element polskiego szlaku, bo posługę pełnią tam głównie księża i siostry zakonne z Polski. 


Wróćmy jednak do centrum. Niedaleko od kościoła i placu Kirowa znajduje się Muzeum Sztuk Pięknych, które w swoich zbiorach ma między innymi syberyjskie pejzaże polskiego zesłańca - malarza Stanisława Wrońskiego. Do jego twórczości za chwilę jeszcze nawiążę. W pobliżu, przy ul. Suche Batora znajduje się obecnie Konsulat Generalny Rzeczypospolitej Polskiej. A kawałek dalej jest skrzyżowanie z ulicą Karola Marksa, która dawniej nazywała się Wielka i przy której w drugiej połowie XIX w. mieściły się polskie hotele, restauracje i sklepy. 


Michaił Orfanow, Rosjanin, który wówczas był w Irkucku, wspominał: Hotel, w którym się zatrzymaliśmy, prowadzony jest przez zesłańca politycznego (a więc Polaka). Cała służba hotelowa, począwszy od bufetowego i kończąc na woźnicy – wszyscy Polacy. Wynajmujecie dorożkarza – okazuje się, że i on przestępca polityczny, wchodzicie do rzeźnika czy drobnego sklepikarza – wszędzie polityczni, ofiary ostatniego powstania polskiego. (...) Polacy mieli zdecydowaną przewagę w świecie lekarskim, w adwokaturze, wśród personelu urzędniczego, w kopalniach złota. Sklepy z ubraniami i obuwiem, restauracje i hotele były bezwzględnie polskie.


Dodajmy, że w Irkucku była wtedy jeszcze polska łaźnia, jako pierwsza wyposażona w wanny, oraz polski browar! Jednocześnie szefem sztabu wojskowego Wschodniej Syberii (gubernatorem wojskowym) był wówczas polski generał Bolesław Kukiel.



Śladami polskich uczonych


Ulicą Karola Marksa dojdziemy nad brzeg Angary, gdzie znajduje się dawna siedziba Imperatorskiego Towarzystwa Geograficznego. W badaniach pod jego egidą brał udział Aleksander Czekanowski, wybitny polski geolog, a jednocześnie człowiek, który inspirował do działania innych polskich badaczy, po powstaniu styczniowym zesłanych nad Bajkałem. Z towarzystwem był także związany najsłynniejszy polski geolog na Syberii - Jan Czerski. Jego nazwisko zostało upamiętnione na ścianie gmachu tej instytucji. Obaj to zesłańcy postyczniowi.

To właśnie z Czerskim przeskakujemy szybko z Irkucka nad Bajkał, gdzie przy wejściu do Instytutu Limnologicznego (badającego jeziora) w Listwiance wisi poświęcona mu tablica. Ale najczęściej nazwisko Czerskiego odczytamy, wnikliwie studiując mapy tych okolic.  Można na nich odnaleźć Kamień Czerskiego, Pik Czerskiego, Wulkan Czerskiego, Lodowiec Czerskiego, Górę Czerskiego, Pobrzeże Czerskiego… Ale nie ma się czemu dziwić - wszak to Jan Czerski prowadził niegdyś pionierskie badania geologiczne regionu, osobiście opłynął łodzią ponad 2500 kilometrów linii brzegowej Bajkału, szczegółowo ją opisał, zestawił pierwszą mapę geologiczną Bajkału i wysunął pierwsze wnioski co do genezy i rozwoju syberyjskiego morza. A później ruszył na badania coraz dalszych rejonów Syberii. Ciężko chory, zmarł podczas jednej ekspedycji, na dalekiej północy, w dolnym biegu Kołymy. Teraz znajduje się tam miejscowość Czerskij.


Wróćmy nad Bajkał, na jego południowo-zachodni kraniec, gdzie u podnóży pięknych gór Chamar-Daban znajduje się miejscowość Kułtuk. To tu w 1868 r. na przymusowe osiedlenie trafił Benedykt Dybowski, lekarz i zoolog, który wraz ze swoim kolegą Wiktorem Godlewskim w wynajętym wiejskim domu otworzyli prowadzoną we własnym zakresie stację badawczą z prawdziwego zdarzenia. 

Przybywając do Kułtuka, polski uczony chciał potwierdzić swoje hipotezy o biologicznym bogactwie Bajkału. Jeden z najprostszych eksperymentów, potwierdzających słuszność myślenia Dybowskiego, polegał na wpuszczeniu do Bajkału dziurawej metalowej puszki z resztkami jedzenia. W wyciągniętej z jeziora po dwóch dniach puszce nie było już resztek, za to były przedziwne biało-czerwone i żółtawe raczki, nieco przypominające krewetki. Wkrótce polscy badacze zaczęli zbierać próbki wody, wydobywając z Bajkału coraz to nowe gatunki raczków, kiełży i innych bezkręgowców. Było to możliwe dzięki skonstruowaniu przez Godlewskiego wymyślnych urządzeń i przyborów. W sumie ich badania zoologiczne doprowadziły do opisania 116 nowych gatunków skorupiaków i 6 nowych gatunków ryb. Na podstawie zebranych i wysłanych przez nich do Polski materiałów (w tym spreparowanych okazów) dziesiątki gatunków zwierząt opisali inni uczeni.

Dybowski i Godlewski prowadzili także obserwacje meteorologiczne, mierzyli
wahania poziomu wód i badali głębokość jeziora. W pamiętnikach Dybowskiego
czytamy: Kilka tygodni z rzędu przebywaliśmy na lodzie Bajkału, bez namiotu, nocowaliśmy, ścieląc posłanie na powierzchni lodów i śniegów. Wróciliśmy do Kułtuka z obrzękłymi twarzami, z popękanymi ustami i czerwonymi oczami, ale zadanie, jakie sobie postawiliśmy, zostało wykonane. Polacy odnaleźli wówczas głębię 1573 m.

Prywatna stacja badawcza Benedykta Dybowskiego była także centrum polskiego życia towarzysko-naukowego. Bywali tam Czekanowski i Czerski, latem pojawiali się i pomagali inni znajomi z Irkucka, wśród nich wspominany Stanisław Wroński, który miał dokumentować bajkalskie ptaki. Wkrótce jednak Dybowski zrezygnował z jego wsparcia, bo Wroński, jako artysta, malował je tak, by wyglądały jak najładniej - więc wartość dokumentacyjna była żadna.

Podobnie jak w przypadku Czerskiego, dzisiaj trudno jest wyobrazić sobie jakąkolwiek poważną pracę naukową o przyrodzie Bajkału, w której nie cytowano by Dybowskiego. Tak wielkie i przełomowe było znaczenie jego badań; ich wyniki stały się podstawą do dalszego odkrywania tajemnic bajkalskiej natury. Polski badacz zdołał też w dosłownym sensie przekazać pałeczkę kolejnemu pokoleniu, bo pierwszym szefem stacji badawczej w Listwiance (tam, gdzie teraz wisi tablica poświęcona Czerskiemu) był Gleb Wereszczagin, który jako student wysłuchał wykładów Dybowskiego o Bajkale i tak go wciągnęły, że wkrótce rzucił wszystko i pojechał nad Bajkał…


Wkrótce dalszy ciąg opowieści o miejscach związanych z Polakami nad Bajkałem!

Chcesz zobaczyć to wszystko na żywo? Wybierz się z nami na wycieczkę Bajkał i syberyjska okolica!

;